Blog - Intro PR
relacje z mediami

Dzielimy się wiedzą i doświadczeniem

Niby fajnie, ale nie do końca… Blaski i cienie pracy zdalnej

Kiedy wydaje się, że już nic nas nie może zaskoczyć, nieoczekiwane nadejście pandemii wywraca nasz świat do góry nogami. Niewyobrażalne staje się codziennością. Zmieniamy standardy, którym dotychczas hołdowaliśmy. Posłuszni hasłu #zostanwdomu, musimy je teraz dodatkowo przekuć na… #pracujwdomu. To wydaje się fantastyczne, bo możemy nadal realizować się zawodowo, nie narażając swojego zdrowia i życia innych. Tu jednak pojawiają się pewne problemy…

Praca kojarzy się nam przede wszystkim z biurem, segregatorami, a nawet zszywaczem i niszczarką do papieru. A dom po prostu z fotelem, kanapą czy telewizorem. Czasem nawet mentalnie trudno jest rozgraniczyć te dwa światy. Nie dziwi mnie więc pytanie: „Jak pracować w domu?” i wiele poradników na ten temat, które ukazały się w ostatnich tygodniach.

 

Praca zdalna nie dla każdego

Istnieją zawody, w których praca we własnych czterech ścianach jest niemożliwa, trudno bowiem zostać w domu, gdy jest się np. lekarzem, budowlańcem, stolarzem, mechanikiem, kierowcą, sprzedawcą czy nawet kominiarzem… zresztą długo, by wymieniać. Pracując jednak w biurze, wykonując m.in. administracyjne, marketingowe czy księgowe obowiązki, naprawdę jest to możliwe.

 

Pamiętam, kiedy zaczynałam praktykować jako dziennikarz, do dyspozycji miałam… notes, długopis i starą maszynę do pisania, a jako środek komunikacji – autobus i telefon w formie automatu w pobliskim sklepie spożywczym. Dziś do pracy w domu mam wszystko: smartfon, laptop, internet. Nawet dziennikarskie wypełnianie obowiązków – oczywiście poza pracą korespondentów – wydaje się być dzisiaj łatwiejsze. Relacje prowadzone są z zamkniętych studiów, a wywiady udzielane za pomocą komunikatorów internetowych.

 

Technologia nam sprzyja

Dlatego kiedy mój szef zaproponował nam pracę zdalną – chętnie przystałam. Przez wiele lat w swoim home office redagowałam teksty, pisząc je do prasy lokalnej i regionalnej. Przywykłam więc i nieważne było, czy realizuję się zawodowo z fotela, kanapy czy zza biurka. Najważniejsze, że jestem zmobilizowana i świadoma trudnej sytuacji, która nas do tego zmusza.

Z takim charakterem pracy „za pan brat”, jest również mój szef, który od dawna dzieli swoje obowiązki zawodowe pomiędzy domem a biurem INTRO PR. Nigdy też nie stwarzał, żadnych problemów, jeśli już wcześniej zaistniała taka konieczność. Przecież w naszej profesji nie liczy się gdzie, tylko jak wywiązujemy się z naszych zadań. „Przećwiczeni” w mediach wiemy, że pracować można wszędzie, o każdej porze dnia, a bywa i nocy.

Oczywiście spotykamy się, a jakże! Cykliczne rozmowy podczas wideokonferencji, pozwalają nam ustalać plan pracy, zdawać relacje z wykonanych działań czy też wypracowywać wspólne strategie. Pozostajemy też w stałym kontakcie telefonicznym oraz informujemy o wykonanych zadaniach za pomocą aplikacji do zarządzania projektami.

 

Pogodzić obowiązki zawodowe z rodzinnymi…

Inne nastawienie natomiast zauważam u osób, które wcześniej nie pracowały w domu. Dużo trudniej im, tak z dnia na dzień, zorganizować sobie home office. W wielu domach życie rodzinne zdecydowanie odbiega od biurowego i ni łatwo godzić te dwa światy. Już od samego początku same minusy takiej pracy dostrzegła moja koleżanka zza biurka, która przywykła skrupulatnie oddzielać obowiązki zawodowe od prywatnych.

Największą trudnością, szczególnie w pierwszych dniach, była dla niej mobilizacja i godzenie pracy z obowiązkami rodzinnymi. Musiała nauczyć się trudnej sztuki unikania wszystkiego co rozprasza, aby maksymalnie skupić uwagę na sprawach zawodowych. We własnym mieszkaniu musiała znaleźć sobie też odpowiednie miejsce i tam stworzyć „warsztat” z zestawem akcesoriów, jak: długopisy, podkładka pod myszkę, a nawet kubek do kawy.

 

Praca zdalna nie na zawsze!

Bardziej ode mnie, przywykłej do pracy w domu, dostrzega minusy. I rzeczywiście, to co wcześniej wydawało się takie „wow!” (jak np. późniejsze wstawanie, domowy strój czy brak makijażu), z czasem rozleniwia i pozbawia nas poczucia własnej wartości. Wychodząc do pracy czujemy się lepiej, bo mamy powód, aby ładnie wyglądać czy też zrobić ciuchowe zakupy.

Co więcej, przesiadając się „po pracy” zza biurka na kanapę zapominamy, aby zadbać o kondycję i sprawność fizyczną. Pomimo, że widzimy się codziennie on-line lub słyszymy przez telefon, faktycznie brakuje bezpośrednich kontaktów z innymi ludźmi, nie ma z kim pogadać czy pośmiać się. I nawet kawa z najlepszego domowego ekspresu nie smakuje tak dobrze, jak ta wypijana w biurowym towarzystwie.

Wiem z doświadczenia, że praca w domu dziś tak potrzebna, nie może być jedyną alternatywą dla naszego zawodowego życia. To, co na początku daje nam poczucie wolności, jak piękny widok z okna czy możliwość poruszania się po mieszkaniu, z czasem powszednieje i ogranicza nas. A dom przestaje być tym ważnym miejscem, do którego wracamy, by „złapać” oddech od zawodowej codzienności.

 

 

Ewa Osiecka

Menadżer Marketingu i PR, w INTRO PR zajmuję się relacjami z mediami i copywritingiem